wtorek, 16 kwietnia 2024
7.3 C
Swarzędz

Gaszą ogień, a potem do pracy

Zobacz także

- Reklama -

Są w pełnej gotowości 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu. Poświęcają rodzinę, rezygnują z wolnego czasu, po całodziennej akcji, niewyspani i zmęczeni jadą prosto do pracy lub do szkoły. Ich życie wyznaczają alarmy. O życiu strażaka ochotnika rozmawiamy z nowym naczelnikiem OSP Kobylnica Tomaszem Tomaszewskim.

 

Tygodnik Swarzędzki: Nie wszyscy mieszkańcy wiedzą, że kobylniccy strażacy – ochotnicy mają nowego szefa. Od kiedy Pan pełni funkcję naczelnika OSP Kobylnica? Tomasz Tomaszewski: Funkcję naczelnika pełnię od dnia 9 sierpnia 2012 r. W tym dniu decyzją zarządu – w związku z rezygnacją druha Artura – objąłem stanowisko naczelnika. Strażakiem jestem już 15 lat.

 

TS: Marzył Pan o byciu strażakiem już w dzieciństwie?

T.T.: W dzieciństwie nie marzyłem o byciu strażakiem. Taka myśl zrodziła się pod koniec szkoły podstawowej i od tego czasu wszystko było ukierunkowane na to. Niestety, nie udało mi się dostać do szkoły pożarniczej i wtedy podjąłem decyzję o wstąpieniu do formacji ochotniczej.

 

TS: Mieszkańcy nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, co oznacza bycie strażakiem ochotnikiem. Co odróżnia ochotnika od strażaka PSP?

T.T.: Jeżeli chodzi o zakres działań i obowiązków różnic między ochotnikiem a strażakiem PSP nie ma. By być strażakiem ochotnikiem trzeba mieć zamiłowanie do ratownictwa, samozaparcie i pewnego rodzaju poświęcenie oraz co najważniejsze dużą wyrozumiałość bliskich i rodziny. Niejednokrotnie zdarza się bowiem, że trzeba zostawić rodzinę, zrezygnować ze spaceru czy zabawy z dziećmi i udać się do remizy bo jest alarm. To jest właśnie podstawowa różnica między strażakiem PSP a ochotnikiem. Strażak PSP ma 24 – godzinną służbę, a potem ma 48 godzin czasu wolnego. Strażak ochotnik jest na każde wezwanie o każdej porze dnia i nocy. Często po nocnej akcji musi iść rano do pracy lub szkoły. Bycie strażakiem ochotnikiem wiąże się z poświęceniem własnego wolnego czasu na ćwiczenia, kursy i podnoszenie kwalifikacji.

 

TS: No właśnie bycie strażakiem to nie tylko gaszenie pożarów. Do jakiego typu zdarzeń są wzywani strażacy z Kobylnicy?

T.T.: Obecnie straż pożarna ma bardzo szeroki zakres obowiązków. Jeździmy do pożarów, wypadków drogowych i katastrof kolejowych, do neutralizacji plam ropopochodnych na drogach i zbiornikach wodnych. Zdarzeń chemicznych. W ramach KRSRG jesteśmy dysponowani do działań medycznych w przypadku zasłabnięć, zawałów i innych nagłych zdarzeń gdy w rejonie nie ma wolnej karetki pogotowia, zabezpieczamy lądowania Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Usuwamy skutki anomalii pogodowych. Pomagamy także policji w akcjach poszukiwawczych, czy otwarciu mieszkań, jesteśmy wzywani do usuwania owadów błonkoskrzydłych i zdejmowania kotów z drzew.

 

TS: Czy kończący się rok obfituje – w porównaniu do poprzednich – w większa liczbą interwencji? Jak wyglądają statystyki?

T.T.: Przed włączeniem do KRSG notowaliśmy około 100 wyjazdów rocznie. Od kiedy nasza jednostka została włączona do Krajowego Systemu liczba interwencji znacznie nam wzrosła w 2009 – 182 wyjazdów, 2010- 205 interwencji, a w roku 2011 – 235 razy. W roku 2012 wyjeżdżaliśmy już 237 razy.

 

TS: Czego można zatem życzyć strażakom z OSP Kobylnica w zbliżającym się wielkimi krokami nowym roku. Nowa strażnica jest, może nowy pojazd by się przydał?

T.T.: Generalnie strażakom życzy się zdrowia oraz żeby liczba wyjazdów i stan osobowy zgadzał się z ilością powrotów do remizy. W nowym roku życzyłbym również sobie i wszystkim strażakom jak najmniej zdarzeń ponieważ każdy nasz wyjazd wiąże się z czyimś nieszczęściem. Jeżeli chodzi o nowy samochód to mogę uchylić rąbka tajemnicy i poinformować, iż nowy samochód przyjedzie pod koniec tego roku.

TS: Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: kt

 

 

 

- Reklama -
- Reklama -