Paczkowo walczy o dworzec

PKP sukcesywnie zamyka dworce kolejowe w mniejszych miejscowościach, bo te nie są w stanie na siebie zarobić. W efekcie podróżni z tych miejscowości pozbawieni są możliwości skorzystania z pomieszczeń dworcowych podczas oczekiwania na pociąg.

Podobna sytuacja ma miejsce w podswarzędzkim Paczkowie. Mieszkańcy, i nie tylko, są zbulwersowani. Problem zyskuje na znaczeniu zwłaszcza w okresie zimowym, kiedy to osoby czekające na przyjazd pociągu zmuszone są spędzać kilkanaście-, kilkadziesiąt minut na mrozie. A siarczystych mrozów w ostatnich tygodniach nie brakowało. Głównie z tego powodu o sprawie zaczęło być głośno, także na ostatniej sesji swarzędzkiego samorządu. Temat poruszył radny Ryszard Dyzma: – W międzyczasie zwróciłem się w tej sprawie do Urzędu Miasta i Gminy, który w odpowiedzi poinformował mnie, że PKP nie otworzy pomieszczeń, chyba że gmina zapewni monitoring lokali oraz osobę, która te pomieszczenia będzie otwierać i zamykać dla podróżnych – powiedział radny. – Gmina jednak nie posiada środków na podjęcie takich działań, tym bardziej że ewentualne wydatki w tym zakresie trudno zaliczyć do wydatków związanych z zadaniami własnymi gminy. Dla mnie taka odpowiedź jest niesatysfakcjonująca – skomentował informacje przekazane przez magistrat, dodając że całą sytuacją zbulwersowani są zarówno mieszkańcy, jak i rada sołecka Paczkowa: – Nie liczę na PKP, bo ta instytucja kiepsko się tutaj sprawuje, ale liczę na to, że burmistrz jeszcze raz wnikliwie rozpatrzy prośbę mieszkańców. Tymi pociągami jeżdżą mieszkańcy naszej gminy, jeżeli wystawiamy ich na godzinne czekanie na pociąg na mrozie, to jest to po prostu nieludzkie. Sprawa dotyczy udostępnienia pomieszczeń dla podróżnych raptem na kilka miesięcy, od listopada do lutego, myślę że to kwestia kilkunastu-, kilkudziesięciu tysięcy zł. – zaznaczył R. Dyzma, zwracając się do urzędników magistratu o opinię prawną w zakresie możliwości finansowania przez UMiG podstawowej działalności dworca PKP. Jak się okazuje, rada sołecka Paczkowa znalazła już osoby, które byłyby w stanie zaopiekować się pomieszczeniami w budynku w czasie, kiedy przebywają w nich podróżni. – Podobną sprawę pozytywnie załatwiono w Luboniu i nie było z tym problemów, także od strony prawnej. Mieszkańcom trzeba pomóc – podsumował radny. I choć podczas samej sesji samorządu nikt z gospodarzy ratusza nie odniósł się do sprawy, o możliwe ruchy magistratu w tym temacie zapytaliśmy burmistrz Annę Tomicką. I jak się okazuje, nic nie jest wykluczone: – Mamy w najbliższym czasie zaplanowane spotkanie z przedstawicielami PKP, będziemy rozmawiać o sytuacji dworca w Paczkowie – deklaruje gospodyni miasta. I zapewne rozmowy będą dotyczyły pieniędzy, bo nie jest tajemnicą, że PKP szuka oszczędności względem budynków dworcowych, stąd też często stoją one zamknięte. Według Biura Nieruchomości PKP spośród 2,6 tys. istniejących dworców kolejowych w Polsce czynnych jest dziś mniej niż połowa – ponad 1,1 tys. Powód takiego stanu rzeczy? Są nierentowane, zwłaszcza te w mniejszych miejscowościach, jak choćby w Paczkowie. Autorzy dworcowego raportu nie mają wątpliwości, że sytuacja nie ulegnie poprawie bez spełnienia kilku postulatów. Jednym z nich jest przekazanie średnich i małych dworców samorządom. Jak będzie z tym paczkowskim? Sprawie będziemy się przyglądać. Odnotujmy na koniec, że dziennie ze stacji kolejowej w tym podswarzędzkim sołectwie odjeżdża 10 pociągów, zatem o tym, że budynek dworcowy nikomu nie jest potrzebny nie może być mowy.

mn

 

 

 

- Reklama -