sobota, 22 czerwca 2024
20.8 C
Swarzędz

Bunt e-sesji na sesji

Zobacz także

- Reklama -

Miała być rewolucja, był bunt. Program e-sesja, na którym od niedawna pracuje swarzędzki samorząd zamiast ułatwić, utrudnił ostatnie obrady. Radni powrócili zatem do tradycyjnej metody liczenia głosów. Na jak długo?

Idąc tropem wielu gmin członkowie Rady Miejskiej stali się niedawno posiadaczami tabletów, czyli małych przenośnych komputerów. Nowoczesny sprzęt ma poprawić jakość komunikowania się i obsługi Rady Miejskiej w ramach programu e-sesja i służyć szeroko pojętej organizacji prac swarzędzkiego samorządu. Dzięki elektronicznemu systemowi nie trzeba m.in. kserować i powielać setek projektów uchwał, czy innych dokumentów.

"Bunt"

Rajcy otrzymują je elektronicznie. Program e-sesja umożliwia kompleksowe zarządzanie pracami Rady Miejskiej, obsługę posiedzeń komisji i sesji, komunikację wewnątrz rady, a także z samymi mieszkańcami. I z pewnością od tej strony sprawdza się znakomicie. Ale już podczas głosowań daje się we znaki naszym radnym, którzy oddają swoje głosy wciskając stosowny guzik na tablecie. Czynność wydawałoby się banalna, jednak swarzędzkiemu samorządowi – jak pokazała ostatnia sesja RM – lepiej i sprawniej wychodzi zwyczajowo przyjęte głosowanie poprzez podniesienie ręki. Powód? Zbyt wolne liczenie głosów przez e-sesję i zapisywanie ich w bazie, co wprowadziło pewną nerwowość w obradach. Radni mieli także kłopot z odczytaniem tekstu niektórych uchwał. Konieczna była pomoc informatyków. – Problemy techniczne wynikają z obsługi na serwerze zewnętrznym. Stąd opóźnienie – wyjaśniał na bieżąco Adam Zimniak, dyrektor Wydziału Teleinformatyki i Zarządzania Kryzysowego w swarzędzkim magistracie. I choć sesję dokończono w tradycyjny sposób, krótko po niej skontaktowano się z firmą koordynującą system dla Swarzędza: – To niewątpliwie incydent, ale takie jest życie. Jednak o tym, że coś może być nie tak, wiadomo było już po dwóch komisjach przed sesją. Problemy związane były z przeciążeniem serwerów tej firmy oraz z samym internetem. W ostatnich dniach skontaktowaliśmy się z jej przedstawicielami i z tego, co mi wiadomo trwały prace związane z przerzucaniem danych z ich serwerów na nasz. Otrzymaliśmy zapewnienie, że teraz wszystko będzie działało poprawnie – mówi Marian Szkudlarek, przewodniczący Rady Miejskiej, dodając że do tej pory cały system był w fazie testowej: – Nie wyobrażam sobie jednak, żeby podobne kłopoty wystąpiły podczas zbliżającej się sesji absolutoryjnej, dlatego też podczas dwóch najbliższych posiedzeń obecni będą przedstawiciele firmy koordynującej działanie e-sesji, przeprowadzimy też próby generalne głosowań, żeby uniknąć takich nieporozumień w przyszłości – dodaje szef radnych. Jeśli nie, radni po raz kolejny będą mieli okazję udowodnić, że to oni – a nie jakaś e-sesja – są najlepszą i najbardziej bezawaryjną maszynką do głosowania. Odnotujmy, że koszt całego systemu wraz z jego wdrożeniem i tabletami dla 21 radnych wyniósł ok. 50 tys. zł.

mn

 

- Reklama -
- Reklama -