Nie chce być zastępcą Anny Tomickiej

32

Anna Tomicka, która ponowie ubiega o fotel burmistrza wyjawiła mediom nazwisko osoby, której powierzy –  w momencie wygranej – stołek wiceburmistrza, wskazując na Zbigniewa Zastrożnego. Sęk w tym, że sam Zbigniew Zastrożny o niczym nie wiedział i nadal chce pracować w sąsiednich Pobiedziskich, gdzie od 4 lat pełni  funkcję wiceburmistrza. Wydał nawet oświadczenie w tej sprawie.

Wybory zbliżają się wielkimi krokami, coraz więcej zatem deklaracji wyborczych, składania obietnic i wyborczej walki – póki co – w mediach społecznościowych. Niedawno głośnym echem odbiła się  jednak wypowiedź Anny Tomickiej. Była burmistrz wyjawiała nazwisko swojego najbliższego współpracownika, któremu –  w momencie  wygranej – powierzy obowiązki wiceburmistrza. To Zbigniew Zastrożny, któremu w 2014r.,  trzy miesiące przed końcem kadencji (a po zwolnieniu wiceburmistrza Adama Trawińskiego) Tomicka powierzyła obowiązki swojego zastępcy.  Być może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Zbigniew Zastrożny od 4 lat pełni funkcję wiceburmistrza w sąsiednich Pobiedziskach. Co więcej o pomyśle Anny Tomickiej dowiedział się z prasy. Słowa byłej gospodyni gminy musiały wywołać swoistą konsternację w pobiedziskim ratuszu, bo Zbigniew Zastrożny wydał nawet oświadczenie w tej sprawie. Sęk w tym, że on nie chce być zastępcą Anny Tomickiej, bo – jak oświadczył – nadal –  w kolejnej kadencji – chce wspierać i współpracować w Pobiedziskach w tamtejszą burmistrz Dorotą Nowacką. Anna Tomicka postawiła zatem swojego  byłego współpracownika w dość niezręcznej i – powiedzmy sobie szczerze – mało komfortowej sytuacji, szczególnie wobec jego obecnej szefowej.  Ot, wyborcza wpadka. I tu się przypominają się słowa piosenki: „Bo do tanga trzeba dwojga”. Tego tanga Zbigniew Zastrożny nie chce tańczysz w parze z Anną Tomicką.

Fot. Zbigniew Zastrożny pełni obecnie funkcję wiceburmistrza w Pobiedziskach.