Swarzędzki „skok stulecia” – jest wyrok

Konwojent, który zrabował 8 mln zł oraz współorganizatorzy tego spektakularnego napadu usłyszeli prawomocne wyroki. Skradzionych pieniędzy jednak cały czas nie znaleziono.

115

Przed łódzkim Sądem Apelacyjnym zakończył się proces odwoławczy w sprawie tzw. „skoku stulecia”, do którego doszło latem 2015 r. w naszej gminie. Chodzi o sprawę 8 mln zł, skradzionych przez fałszywego konwojenta. Sąd drugiej instancji utrzymał w mocy wyroki  od 6 do 8 lat i 2 miesięcy więzienia dla czterech oskarżonych. Decyzja sądu jest prawomocna.

Przypomnijmy, że do zdarzenia, określanego zgodnie przez media mianem skoku stulecia, doszło 10 lipca 2015 r. w naszym mieście. Wówczas to jeden z konwojentów, gdy jego dwaj koledzy opuścili samochód by zanieść kasetki do bankomatu, niespodziewanie odjechał wraz ze znajdującymi się w aucie pieniędzmi. Według ustaleń śledczych łupem konwojenta padło około ośmiu milionów złotych. Ponadto okazało się również, że uciekinier posługiwał się fałszywą tożsamością, a na czas akcji zmienił wygląd, przytył i zapuścił brodę, nie zostawiał też śladów, bo cały czas używał rękawiczek, co dodatkowo utrudniało policji jego identyfikację. Ostatecznie w tej sprawie zatrzymano sześć osób, bo okazało się, że konwojent nie pracował sam. W połowie 2017 r. zapadł wyrok w tej sprawie. Krzysztofa W., czyli konwojenta sędziowie skazali na 8 lat i 2 miesiące więzienia. Marek K., który zwerbował go do pracy usłyszał wyrok 7 lat więzienia, Adama K., emerytowanego policjanta, który pomagał w organizacji napadu skazano na 6 lat i 2 miesiące, natomiast Dariusz D. – pomocnik grupy, który zajął się przerzuceniem pieniędzy z ciężarówki do innego auta, usłyszał wyrok 6 lat. Oprócz tego zostali oni zobowiązani do zapłacenia ponad 3,2 mln złotych w ramach napraw szkody oraz do zwrotu część kosztów sądowych – po 15 tys. zł i zapłaty grzywien. W sprawie zostali ukarani także Agnieszka K. (47 l.) i Wojciech M. (71 l.), którzy mieli pomagać w ukryciu zrabowanych pieniędzy i wpłacić na konto jednego z banków 250 tys. zł. Jak ustalono, przekazał im je Adam K., prywatnie mąż Agnieszki K. i zięć Wojciecha M. Zostali oni skazani na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata i karę grzywny. Od tych wyroków czterej główni sprawcy się odwołali, a proces ruszył w grudniu ubiegłego roku w łódzkim Sądzie Apelacyjnym. Kilka dni temu, jak wynika z doniesień medialnych, zapadł wyrok w tej sprawie – sąd utrzymał w mocy dotychczasowe wyroki dla czterech oskarżonych: Krzysztofa W., Marka K., Adama K. i Dariusza D, co oznacza że będą oni kontynuowali odsiadkę w takim samym wymiarze czasowym jak do tej pory. I chociaż decyzja ta jest prawomocna, to nie oznacza to, że sprawa skoku w Swarzędzu została zakończona. Pod koniec ubiegłego roku do poznańskiego sądu wpłynął bowiem akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi Ł. (53 l.), którego prokuratura uważa za „mózg” całej operacji (Grzegorz Ł. został zatrzymany w listopadzie 2017 roku na Ukrainie. Pod koniec ubiegłego roku przekazano go polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. Nie zasiadł jeszcze na ławie oskarżonych).   Śledczy liczą jednak, że jego zeznania pomogą ustalić co stało się ze zrabowanymi pieniędzmi, bo do tej pory – mimo że od napadu miną wkrótce 4 lata – udało się odzyskać jedynie 400 tysięcy złotych. Tego gdzie znajdują się pieniądze nie chcą wyjawić pozostali członkowie szajki. Śledztwo w sprawie zniknięcia fortuny jest cały czas w toku.

- Reklama -