Groziło wybuchem?

232

W  poniedziałek, 21 października, kilka minut przed 12.00, między Janikowem Dolnym a Kicinem, podczas prac ziemnych przy budowie drogi, koparka uszkodziła gazociąg wysokiego ciśnienia. Na miejsce zdarzenia – jako pierwsze – przybyły ekipy strażaków z Kobylnicy.

 – Już z daleka było słychać szum intensywnie wydobywającego się gazu – podkreślają strażacy z Kobylnicy, którzy po przyjeździe natychmiast przystąpili do działań ratowniczych i sprawdzenia, czy wszyscy pracownicy zdążyli opuścić już plac budowy. 

– Po włączeniu specjalnych mierników wielogazowych, strażacy podjęli próbę podejścia do miejsca uszkodzenia gazociągu w celu określenia rodzaju uszkodzonej rury. Ochotnicy podjechali wozem bojowym na odległość około 100 metrów, po czym udali się pieszo w kierunku wydobywającego się gazu, cały czas monitorując miernikami stężenia wybuchowe. W odległości około 50 metrów mierniki  wskazały niebezpieczne stężenia wybuchowe, a hałas, jaki towarzyszył wydobywaniu się gazu całkowicie uniemożliwiał prowadzenie korespondencji radiowej – relacjonuje Tomasz Tomaszewski, naczelnik OSP Kobylnica. Strażacy – w związku z coraz wyższym stężeniem gazu – podjęli decyzję o wycofaniu się w bezpieczne miejsce, przekazując  ustalenia do stanowiska kierowania Komendy Miejskiej PSP w Poznaniu  i informując operatora gazociągu o konieczności zakręcenia gazu.

Na miejsce zdarzenia – w międzyczasie – zostały zadysponowane kolejne zastępy strażaków, z JRG 3 oraz JRG 1 oraz grupa operacyjna wraz z zastępcą Komendanta Miejskiego.

– Ponieważ strefa niebezpieczna cały czas się powiększała strażacy wyznaczyli strefę w promieniu 100 m, a w późniejszym czasie do 200 m. Dodatkowym zagrożeniem był cały czas pracujący silnik w koparce, która uszkodziła gazociąg; strażacy podjęli  więc decyzję o wycofaniu sił i środków na granicę  Janikowa, a swoje działania ograniczyli do zabezpieczenia miejsca zdarzenia oraz monitorowania strefy niebezpiecznej, której zasięg wyznaczono już w promieniu około 400 m – dodaje Tomasz Tomaszewski.

 Dzięki zakręceniu dopływu gazu do miejsca uszkodzenia, po ponad godzinie ciśnienie gazu oraz jego intensywność wypływu zaczęły szybko spadać, co spowodowało sukcesywne zmniejszanie się strefy niebezpiecznej. – Po całkowitym ustaniu wycieku gazu i dokonaniu pomiarów miernikami strażacy wyłączyli silnik koparki, a miejsce zdarzenia przekazali służbom  technicznym, które zaczęły usuwać awarię – dodaje szef kobylnickich strażaków.

Działania ratownicze trwały prawie dwie godziny. Nikt nie został ranny. – To była trudna akcja, bo sytuacja była groźna. Możemy mówić o dużym szczęściu: nie doszło do pożaru lub wybuchu gazu, a pierwsze zabudowania mieszkalne były oddalone od miejsca zdarzenia na tyle daleko poza strefą niebezpieczną, że nie było konieczności ewakuacji mieszkańców – podsumowuje Tomasz Tomaszewski. Na miejscu zdarzenia oprócz strażaków pojawiły się także inne służby: policja, straż miejska, pogotowie gazowe oraz przedstawiciele władz gminy.

- Reklama -