Mróz dotarł nad Atlantyk

Adrian Mróz jest mieszkańcem naszego miasta. Ma 20 lat. W maju wyruszył w samotną, pieszą pielgrzymkę ze Swarzędza do Hiszpanii, docierając nad Ocean Atlantycki. - Spełniłem swoje życiowe marzenie – mówi chłopak.

1805

Wśród nas żyją ludzie, którzy mają nietypowe pasje, potrzeby serca lub po prostu odkrywają w sobie chęć poszukiwania nowych wyzwań i doświadczeń. Jedną z takich osób jest z pewnością Adrian Mróz, mieszkaniec Swarzędza, tegoroczny maturzysta. Krótko po egzaminie dojrzałości chłopak postanowił… wybrać się w pieszą wędrówkę ze Swarzędza do Santiago de Compostela – znanego hiszpańskiego ośrodka kultu i celu wielu pielgrzymek (znajduje się tam grób Św. Jakuba Większego, jednego z uczniów Jezusa), miejscowości o kilkadziesiąt kilometrów oddalonej od Atlantyku. Trasa z naszej gminy do tego miejsca liczy ok. 3 tys. km. To ogromna odległość dla kierowców, a co dopiero dla osoby podróżującej pieszo: – Opuściłem dom 25 maja, by dotrzeć nad Atlantyk 25 września, spełniwszy tym samym swoje życiowe marzenie – wspomina Adrian. I jak dodaje, chociaż większą część zachodniej Europy przebył w samotności, to na szlaku udało mu się poznać innych pielgrzymów. Co jednak sprawiło, że wybrał się w taką podróż? – Miałem kilka powodów, by przejść tę drogę, marzyłem o niej przez ostatnie 5 lat i stwierdziłem, że okres po maturze idealnie się do tego nadaje – opowiada pielgrzym ze Swarzędza. Cały swój dobytek, na który składał się również namiot i mata niósł na plecach, spał w rozmaitych, czasami nietypowych miejscach: przy cmentarzach, opuszczonych kościołach, w leśnej głuszy, zdarzało się, że korzystał również z gościnności Europejczyków: – Teraz wróciłem do domu i próbuję się odnaleźć z powrotem w „szarej rzeczywistości”, choć myślami wciąż jestem nad oceanem – zamyśla się chłopak. – Uważam tę drogę za niesamowite doświadczenie – dodaje. My jesteśmy pod ogromnym wrażeniem tego wyczynu i szczerze gratulujemy odwagi, cierpliwości i konsekwencji.