Koronawirus pożera gminną kasę

Koronawirus spowodował olbrzymi spadek dochodów miasta m.in. z podatków, co ma związek z przerwą w działalności zakładów przemysłowych, a głównie handlu czy usług. Tylko w marcu budżet gminy stracił ok. 2,5 mln zł. Łącznie do gminnej kasy – jak w międzyczasie poinformował burmistrz Marian Szkudlarek - może nie wpłynąć nawet 45 mln zł. Swarzędz zaczyna mocno oszczędzać.

Epidemia odbija się na finansach gminy. Przestoje w pracy przedsiębiorstw czy funkcjonowaniu rozmaitych branż oznaczają zdecydowanie niższe niż prognozowano wpływy do budżetu. Sytuacja finansowa Swarzędza, w związku z pandemią koronawirusa i ograniczeniami gospodarczymi, jest coraz trudniejsza. O szczegółach poinformował podczas ubiegłotygodniowej sesji Rady Miejskiej burmistrz Marian Szkudlarek. Jak wyjaśniał gospodarz miasta, gmina odczuwa mocny spadek w dochodach z tytułu podatków: – Za pierwszy kwartał na spodziewane 92 mln zł mamy zebrane tylko 20 mln z podatku PIT, czyli niecałe 21% kwoty. Podatek PIT za styczeń wyniósł 9,3 mln zł, za luty 6,4 mln zł, a za marzec był już na poziomie 3,7 mln zł. Podatek za nieruchomości za 2020 r. od osób fizycznych z kolei mamy zaplanowany na poziomie 14,2 mln zł, a od osób prawnych 43,5 mln zł. Wiemy już, że za sam marzec nie zebraliśmy ok. 1,5 mln zł. Wynika to z tego, że większość firm złożyła wnioski o przełożenie tego podatku na IV kwartał, a to oznacza, że nie dostaniemy go w najbliższym czasie. Przypomnę, że każdy kto wykaże, że jego sytuacja jeszcze się pogorszyła, będzie mógł dodatkowo wnioskować o umorzenie tego podatku. To wszystko może spowodować, że w tym roku do gminnego budżetu może nie wpłynąć od 30 do nawet 45 mln zł – relacjonował burmistrz. Jak jednocześnie podkreślił, gmina nie będzie zaciągała kredytów jak inne miasta, żeby sfinansować bieżące funkcjonowanie, ale znacząco obniży wszystkie wydatki. – Zaczęliśmy już wyłączać światło w nocy na niektórych ulicach i ścieżkach, za chwilę nie będziemy kosić traw, będziemy też renegocjować wszystkie umowy z organizacjami pozarządowymi, nie wydajemy też na żadne imprezy, nie zawieramy nowych umów, itd. Obraliśmy taką drogę, żeby przetrwać do końca roku. Na dzisiaj mamy możliwość przetrwania do czerwca, później sytuacja będzie bardzo trudna – mówił burmistrz. Mimo to gmina Swarzędz – przypomnijmy – zwolniła w ubiegłym tygodniu część lokalnych firm – których płynność finansowa uległa pogorszeniu przez epidemię – z płacenia przez okres trzech miesięcy podatku od nieruchomości, związanego z prowadzoną działalnością. Na zwolnienia mogą liczyć firmy, które zajmują się kulturą, rozrywką, sportem, rekreacją, fryzjerstwem i usługami kosmetycznymi, hotelarstwem i organizacją wycieczek, a także przygotowywaniem posiłków. Szacuje się, że po tego typu pomoc może się zgłosić do gminy ok. 250-300 swarzędzkich firm. Koszt zwolnień tych przedsiębiorstw z kolei może wynieść 500-700 tys. zł miesięcznie. Czy – już i tak nadwątlony – budżet gminy wytrzyma takie obciążenie? Jak poinformowała nas Karolina Dziekan, skarbnik Swarzędza, więcej na temat kondycji finansowej miasta będzie wiadomo za kilkanaście dni. W ciągu kilku dni gotowy będzie raport dotyczący finansowego podsumowania I kwartału br. oraz minionego miesiąca. Miasto czeka też na przekazanie przez Ministerstwo Finansów dochodów podatku dochodowego PIT za kolejny miesiąc. 15 maja upływa także termin drugiej raty podatku od nieruchomości. Finansiści magistratu szacują, że PIT, który wpłynie za kwiecień może być na poziomie 2-2,5 mln zł, czyli o 1,5 mln zł niższy niż – już i tak bardzo niski – za marzec i aż o ponad 7 mln zł niższy niż za styczeń. Do tematu powrócimy.

- Reklama -