Spłonęła kamienica przy Wiankowej

4 sierpnia w nocy, wybuchł pożar w kamienicy przy ul. Wiankowej. Tej samej, w której w marcu 2019 roku zginął – podczas pożaru – starszy mężczyzna. Na szczęście, tym razem nikt nie ucierpiał, ale akcja gaśnicza była wyjątkowo trudna. Zawaliła się część dachu, a strażacy – ze względu na zagrożenie – gasili płomienie z drabiny i podnośnika.

W nocy, z poniedziałku na wtorek (3/4 sierpnia) przed godziną 1.00 wybuchł pożar w  opuszczonej  kamienicy przy ul. Wiankowej w  Swarzędzu. Tej samej, w której doszło – w marcu 2019 roku  –  do tragicznego  pożaru,  w wyniku którego zmarł starszy mężczyzna, a jego żona trafiła do szpitala.

Po przybyciu na miejsce strażaków ze Swarzędza, Kobylnicy i Antoninka okazało się, że pożarem objęty jest już cały dach, poddasze oraz piętro trzykondygnacyjnej opuszczonej kamienicy.

– Ponieważ stan techniczny budynku był w opłakanym stanie, a pożar bardzo mocno rozwinięty, strażacy sprawdzili dostępne pomieszczenia – pod kątem obecności osób –  z zewnątrz budynku – relacjonuje Tomasz Tomaszewski, szef kobylnickich strażaków.  Ze względu na skalę pożaru – na miejsce wezwano kolejne zastępy strażaków z poznańskich jednostek oraz dwa zastępy z Gowarzewa. Akcja gaśnicza była wyjątkowo trudna i niebezpieczna. Budynek mógł się w każdej chwili zawalić.

– Strażacy – w bardzo trudnych warunkach pożarowych,  zabezpieczeni w aparaty ochrony dróg oddechowych – prowadzili działania gaśnicze tylko i wyłącznie z zewnątrz budynku ponieważ zagrożenie, jakie stwarzał objęty pożarem budynek było zbyt duże, by wprowadzać do środka ratowników. Dodatkowo cała drewniana klatka schodowa objęta była pożarem – podkreśla Tomasz Tomaszewski.  W pewnym momencie – jak relacjonują strażacy –  zaczęły spadać palące się elementy dachu, a po chwili zawaliła się cała kładka schodowa, pociągając za sobą ściany wewnętrze, co spowodowało zawalenie się do środka budynku części dachu. – Ta sytuacja spowodowała, że ze względu na zagrożenie strażacy zostali wycofani z obrębu budynku i działania gaśnicze były prowadzone tylko i wyłącznie z drabiny mechanicznej i podnośnika – wyjaśnia szef OSP Kobylnica.  Po opanowaniu pożaru strażacy rozpoczęli dogaszanie budynku oraz prace rozbiórkowe.  Akcja gaśnicza trwała całą noc. Na szczęście, nikt nie został poszkodowany. Trwa wyjaśnianie przyczyn pożaru.  Być może przyczyną pożaru było podpalenie, których w ostatnim czasie odnotowano już kilka w naszym mieście.

- Reklama -