poniedziałek, 15 kwietnia 2024
7.3 C
Swarzędz

Dziki (znowu) w natarciu!

W ciągu ostatnich tygodni w naszej gminie bardzo wzrosła aktywność dzików. - Dziki chodzą w dzień między blokami – twierdzą mieszkańcy - przesyłając do redakcji zdjęcia porytych skwerów, poboczy ulic, czy trawników.

Zobacz także

- Reklama -

Poryte pobocza ulic, skwerów, placów, czy terenów sportowych nad jeziorem – miejsc, które odwiedzają dziki przybywa w zawrotnym tempie.Zdaniem mieszkańców, zwierząt jest w tym roku wyjątkowo dużo: – Jeszcze kilka lat temu tylko od czasu do czasu natrafiało się na jakieś rozryte miejsca w pobliżu jeziora, teraz praktycznie mamy je co krok. Obecności tych zwierząt na taką skalę jeszcze w tej gminie nie widziałem. Pytanie – co dalej? I czy jesteśmy w stanie temu w jakiś sposób przeciwdziałać? – czytamy w mailu od pana Wiesława, mieszkańca Gruszczyna. W podobnym tonie wypowiadają się na ten temat inni mieszkańcy: – Coraz więcej terenów zielonych  jest rozrytych, zniszczonych. A nad jeziorem to już jest jedno wielkie pobojowisko. Jak wygląda pobocze ul. Strzeleckiej, czy tereny przy pływalni? Istne kartoflisko. To są straty, bo uporządkowanie takich terenów przecież kosztuje – pisze z kolei pani Anna z ul. Św. Marcina. – Kiedyś chyba obecność dzików nie była tak zauważalna i dokuczliwa jak dzisiaj. I nie chodzi tylko o tereny na jeziorem. Widziałem np. poryte trawniki w Rabowicach. Jeśli tych zwierząt będzie przybywało w takim tempie, to z pewnością zrobią się jeszcze bardziej zuchwałe. Co wtedy? – zastanawia się z kolei inny Czytelnik. Temat zwiększonej w ostatnim czasie aktywności tych zwierząt został także poruszony podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej. Jak wskazał radny Adrian Senyk, który jednocześnie jest sołtysem Zalasewa, wieś ma spory problem z dzikami: – Zwierzęta są tutaj bardzo aktywne. Na ul. Serdecznej, Wesołej, Radosnej dziki przechadzają się między blokami. Bardzo zbliżyły się do zabudowań, nie boją się ludzi, a ich obecność stwarza zagrożenie. Chciałbym zgłosić tę sprawę w imieniu mieszkańców – poinformował gospodarz wsi, apelując do władz gminy o reakcję. Miasto, jak się okazuje, ma w tym przypadku bardzo ograniczone pole działania. Bo choć w miarę potrzeb – w porozumieniu ze Starostwem Powiatowym – prowadzi co roku tzw. redukcyjny odstrzał dzików (zazwyczaj to kilkadziesiąt sztuk rocznie), to w niektórych częściach gminy, jak np. Zalasewo, jest to niemożliwe. – Odstrzał dzików w tym przypadku nie wchodzi w grę, ponieważ mówimy o terenach mieszkalnych, silnie zurbanizowanych i żadne koło łowieckie nie będzie w takich warunkach działać. Sprawdzimy jednak czy firma, która obsługuje pod tym kątem gminę jest w stanie znaleźć jakąś lokalizację pod odłownię – zapewnił w trakcie dyskusji wiceburmistrz Grzegorz Taterka. Co jednak spowodowało, że dziki zrobiły się tak aktywne? – Najwidoczniej zwierzęta nie mają spokoju w swoich naturalnych ostojach, więc migrują tam, gdzie czują się bezpieczne i mają bazę pokarmową. A że bardzo szybko się rozmnażają, to przybywa ich na kolejnych obszarach. Na to nie mamy wpływu, tak samo jak na poryte pobocza ulic, czy pola – mówi w rozmowie z „TS” Piotr Kubczak, komendant swarzędzkiej Straży Miejskiej. Ale jak jednocześnie przypomina, kluczowe w całej sprawie jest jednak to, żeby nie dokarmiać dzików, nawet nieświadomie: – Dokarmiając dziki zachęcamy je do częstszych wizyt w mieście. Nie wyrzucajmy też odpadków pożywienia w miejscach do tego nieprzeznaczonych, zabezpieczajmy przydomowe pojemniki z odpadami, a jeśli już spotkamy dziki, to zachowajmy bezpieczną odległość, nie podchodźmy by zrobić sobie z nimi zdjęcie, bo mieliśmy już w gminie takie przypadki. Szczególną ostrożność zachowajmy także wychodząc z psem na spacer. Towarzyszący nam czworonóg często jest „katalizatorem” negatywnych zachowań dzikich zwierząt – przestrzega szef municypalnych.

- Reklama -
- Reklama -