wtorek, 23 lipca 2024
16.6 C
Swarzędz

Czy przed śmiercią 39-latka była podtruwana?

Niewykluczone, że zamordowana 39-letnia mieszkanka Gortatowa była przed śmiercią podtruwana, co sama zasygnalizowała w pozostawionym liście. Ten wątek również jest badany przez śledczych. - Zleciliśmy badania toksykologiczne, czekamy na wyniki – informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Zobacz także

- Reklama -

Mieszkająca w Gortatowie 39-letnia pani Natalia zaginęła w nocy z 14 na 15 czerwca. Bliscy zaginionej od razu przeczuwali, że kobiecie stała się krzywda, bo 39-latka nie zostawiłaby samego 10-letniego synka, nie miała też powodów, by targnąć się na swoje życie. Po kilkudniowej, intensywnej akcji poszukiwawczej, w środę,  19 czerwca, w kompleksie leśnym nad Jeziorem Kowalskim, 10 km od domu odnaleziono ciało zaginionej kobiety, które nosiło ślady duszenia. Tego samego dnia policja zatrzymała męża 39-latki, który utrzymywał, że nie miał z jej śmiercią nic wspólnego. Co istotne, mąż – jak się okazało – mógł mieć motyw, bo pani Natalia chciała się z nim rozwieść i od pewnego czasu spotykała się z nowym partnerem. Śledczy mieli też nagrania monitoringu, z których wynikało, że mężczyzna feralnej nocy, kiedy zaginęła jego żona wyjechał z domu autem i udał się w okolice Barcinka, choć wcześniej podkreślał, że całą noc pozostawał w domu. W czwartek, 20 czerwca odbyła się sekcja zwłok pani Natalii. W świetle wstępnych opinii biegłych przyczyną śmierci kobiety było uduszenie. Tego samego dnia mąż 39-latki, Adam R. został przewieziony do prokuratury na przesłuchanie, podczas którego przyznał się do zabicia żony. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa. – Opinia biegłego, a także inne dowody, które zgromadziliśmy pozwoliły postawić mężowi kobiety zarzut zabójstwa z zamiarem bezpośrednim – podkreślał – już podczas konferencji prasowej – prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.  – Z relacji podejrzanego wynika, że w feralny piątek doszło do ostrej wymiany zdań między małżonkami, Adam R. najpierw uderzył swoją żonę, po czym udusił – wyjaśniał przedstawiciel Prokuratury Okręgowej. Tego samego dnia sąd wydał decyzję o tymczasowym, 3-miesięcznym areszcie dla Adama R.  Grozi mu dożywocie. Po śmierci pani Natalii pojawiły się kolejne szczegóły prowadzonego śledztwa. Okazało się, że 39-latka bardzo obawiała się męża i przeczuwała, że może coś jej zagrozić z jego strony. Swoje obawy przekazała nowemu partnerowi, który ujawnił je policji podczas akcji poszukiwawczej. Co więcej, jak ustalił Piotr Żytnicki z „Gazety Wyborczej” kobieta, w związku z tym, że skarżyła się w ostatnim czasie na złe samopoczucie, obawiała się nawet, że mąż ją podtruwa. Nie zgłosiła jednak swoich podejrzeń na policję. 39-latka przeczuwała, że może się jej stać coś złego, przed zaginięciem zostawiła więc w swoim biurze testament, w którym wszystko zapisała swojemu synowi oraz kartkę z informacją, że jeśli coś jej się stanie, to należy podejrzewać o to męża. I właśnie informacja o podtruwaniu także będzie przez śledczych badana. – Zbadamy tę kwestię. Nie wykluczamy takiej opcji. Zleciliśmy już badania toksykologiczne. Czekamy na wyniki i opinie biegłych – podkreśla prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Jeśli się okaże, że pani Natalia była przez męża podtruwana, będzie to równoznaczne z tym, że jej mąż, 60-letni Adam R. otrzyma dodatkowe zarzuty, choć i tak za zabójstwo żony grozi mu najcięższy wymiar kary – dożywotnie więzienie.

Odnotujmy też, że w piątek, 28 czerwca odbyło się ostatnie pożegnanie zamordowanej mieszkanki Gortatowa. Pani Natalia została pochowana na cmentarzu w Świebodzinie, z którego pochodziła. Kobieta osierociła 10-letniego synka, który podczas makabrycznej zbrodni spał w domu.

Fotorts
- Reklama -
- Reklama -