Wilki widziane nad jeziorem?

Niższa niż zwykle aktywność człowieka spowodowana pandemią koronawirusa sprawia, że dzikie zwierzęta coraz chętniej zapuszczają się w rejony, w których do tej pory nie bywały ze względu na obecności ludzi. Dotyczy to również wilków, które – zdaniem mieszkańców - widywane są w okolicach jeziora.

Niepokojące sygnały napływają do nas od kilku dni z okolic Jeziora Swarzędzkiego. Coraz częściej bowiem swarzędzanie widują tam… wilki. – Wyjeżdżając samochodem z ul. Darniowej na Zieliniec zobaczyłam tuż przy drodze szaro-białego wilka. Wyszedł z lasu i chyba wystraszył się nadjeżdżającego auta, bo bardzo szybko wycofał się w gęstwinę. Nie jestem specjalistką, ale to nie mogło być inne zwierzę, na psa było za duże, miało też nietypowe ubarwienie. Zresztą, czego pies szukałby w lesie? Jeżeli pożywienia, to raczej kręciłby się w pobliżu śmietników, czy posesji na Zielińcu – czytamy w mailu od pani Beaty, mieszkanki ul. Strzeleckiej. Spotkanie z podobnym zwierzęciem potwierdza też inny mieszkaniec – Nie mam 100-procentowej pewności, ale kilka dni temu jadąc rowerem po drugiej stronie jeziora na wysokości leśniczówki wilk przebiegł przez szosę. Wiem, że w naszej gminie są wilki, więc pomyślałem, że to jeden z nich. Bo trudno mi uwierzyć, by pies biegał sam po lasach – informuje kolejny czytelnik. Co mogłoby spowodować obecność wilka w tym rejonie gminy?

Jak dowiedzieliśmy się, migracje tych zwierząt są czymś zupełnie naturalnym, a teraz dodatkowo wynikają z pandemii koronawirusa, która spowodowała, że spadła aktywność ludzi, którzy pozostają w domach, rzadziej chodząc do lasu czy na spacery. W efekcie w nieuczęszczane przez człowieka miejsca coraz częściej zaczynają zaglądać dzikie zwierzęta, a w ślad za nimi szukające pożywienia wilki. Te, jak wiemy, żyją w bezpośrednim sąsiedztwie naszej gminy. Informacje o stadzie działającym pod Swarzędzem podali w międzyczasie myśliwi z poznańskiego Koła Łowieckiego nr 2 Ratusz, którzy zarejestrowali obecność watahy na tzw. fotopułapce, zamontowanej w rejonie ul. Darzyborskiej w Poznaniu. To stado liczące 6 osobników, choć jeden z nich porusza się samotnie, ponieważ najprawdopodobniej został odrzucony przez watahę. I niewykluczone, że właśnie to zwierzę regularnie widywane jest nad Jeziorem Swarzędzkim. Czy mieszkańcy naszej gminy mogą mieć powód do niepokoju? – Wilki stronią od ludzi, świetnie się maskują i zobaczenie wilka wcale nie jest takie proste. W normalnych warunkach zwierzę to nie zaatakuje człowieka. Należy jednak szczególnie uważać podczas spacerów z psem. Nie puszczajmy go wówczas luzem, ponieważ pies i wilk to gatunki antagonistyczne – mówi Piotr Kubczak, komendant swarzędzkiej Straży Miejskiej. I jak dodaje, wobec wilka nie można absolutnie podejmować żadnych działań: – Ten gatunek znajduje się pod ścisłą ochroną – zarówno jeśli chodzi o przepisy krajowe (ustawa o ochronie przyrody – przyp. red.), jak i międzynarodowe (konwencja berneńska – przyp. red.). A to oznacza, że na wilka nie tylko nie można polować, ale i odstraszać go, więzić, niepokoić czy przesiedlać z danego terenu. Wilki występują w Puszczy Zielonka od wielu lat, to gatunek bardzo mobilny, patrolujący swój teren, więc mógł on pojawić się i nad jeziorem. Zwłaszcza, że w tych lasach jest zwierzyna – wyjaśnia szef municypalnych.

Jak do tej pory, na szczęście, nie odnotowano przypadków, by podswarzędzkie stado wilków stwarzało  jakiekolwiek zagrożenie dla ludzi. Co jednak zrobić, gdy spotkamy wilka na swojej drodze? – Przede wszystkim należy zachować spokój i pod żadnym pozorem nie uciekać, ponieważ zwierzę instynktownie zacznie nas ścigać. Warto w tej sytuacji powoli się wycofać i poczekać, aż wilk sam się oddali. Jeśli jednak zacznie się do nas zbliżać, należy wyprostować i rozłożyć ręce, demonstrując swój wzrost – radzi szef municypalnych.

- Reklama -