poniedziałek, 27 maja 2024
16.8 C
Swarzędz

Tragedia w Zalasewie: To 61-latek zabił żonę i dzieci?

Najprawdopodobniej to 61-letni mężczyzna jest sprawcą rodzinnej tragedii i makabrycznej zbrodni w Zalasewie, która - w październiku ubiegłego roku - wstrząsnęła opinią publiczną niemal w całej Polsce. Motywy jego działania wciąż owiane są tajemnicą.

Zobacz także

- Reklama -

Przypomnijmy. 11 października ubiegłego roku w jednym z domów w Zalasewie wybuchł pożar. W zgliszczach znaleziono ciała czteroosobowej rodziny: zginął 61-letni mężczyzna, jego 55-letnia żona oraz dwójka adoptowanych dzieci małżeństwa: 9-letni chłopczyk i 14-letnia dziewczynka. Szybko okazało się, że rodzina, która niedawno przeprowadziła się z Niemiec nie zginęła w płomieniach, a pożar, który wybuchł miał zatrzeć ślady potwornej zbrodni.

Dwie hipotezy

Prokuratura wzięła pod uwagę dwie hipotezy: pierwszą o tzw. rozszerzonym samobójstwie i drugą – o udziale w tym tragicznym zdarzeniu osób trzecich. Sekcja zwłok czteroosobowej rodziny wykazała, że 9-letni chłopiec został brutalnie zamordowany, otrzymując ciosy w głowę tępokrawędzistym narzędziem. Niestety, sekcja zwłok jego rodziców oraz 14-latki nie dała jednoznacznej odpowiedzi na pytanie w jaki sposób zginęli. Konieczne okazały się dalsze szczegółowe ekspertyzy.

Pożar wynikiem celowego podpalenia

Podczas gdy biegli zajęli się ustalaniem przyczyn śmierci małżeństwa i ich córki, śledczy w międzyczasie ustalili, że w domu doszło do celowego podpalenia, co oznaczało, że ktoś zacierał ślady, żeby ukryć zbrodnię. – Sprawca podłożył ogień w kilku miejscach, używając do tego celu łatwopalnej cieczy – wyjaśniał „TS” prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Cieczą, którą rozlał podpalacz była benzyna.

61-latek zmarł przez uduszenie

W grudniu do poznańskiej prokuratury trafiły wyniki sekcji zwłok 61-letniego mężczyzny, które rzuciły nowe światło na tę sprawę. 61-latek udusił się. – Biegli ustalili, że mężczyzna zmarł w wyniku braku dostępu tlenu, czyli poprzez uduszenie. Ofiara miała na głowie zawiązany worek foliowy – relacjonował wówczas rzecznik poznańskiej prokuratury. Wkrótce pojawiły się też informacje o prawdopodobnym narzędziu zbrodni, którym posłużył się sprawca. W spalonym domu śledczy odkryli tłuczek do mięsa, na którym odkryto ślady biologiczne trzech osób: dwóch kobiet, czyli 55-latki i jej 14-letniej córki oraz 9-letniego chłopca. Na tzw. części roboczej tłuczka nie znaleziono natomiast śladów 61-letniego mężczyzny.

Matka z córką zamordowane

Niestety, przez wiele tygodni nie można było ustalić przyczyn śmierci 55-latki oraz 14-latki ze względu na znaczne zwęglenie zwłok. Potrzebne okazały się szczegółowe badania genetyczne i porównanie kodu genetycznego 14-latki z mieszkającą w Niemczech jej biologiczną matką. Po kilku miesiącach oczekiwania, do prokuratury wpłynęły w ostatnich dniach dodatkowe ekspertyzy biegłych. Wszystko wskazuje na to, że matka i córka również zostały zamordowane. – Biegłym udało się wyodrębnić profile DNA i ustalić, że matka i córka zginęły śmiercią nagłą i gwałtowną. 55-letnia kobieta zmarła w wyniku urazu czaszkowo-mózgowego, spowodowanego przez narzędzie tępokrawędziste, natomiast ze względu na znaczne zwęglenie ciała córki, ekspertyzy nie podały bezpośredniej przyczyny śmierci. Wiadomo jednak, że jej śmierć była skutkiem przestępstwa – informuje prokurator  Wawrzyniak.

To mąż zabił żonę i dzieci?

Wszystko wskazuje na to, że przyjęta w toku śledztwa wersja o tzw. rozszerzonym samobójstwie niestety potwierdziła się. Świadczą o tym ostatnie ustalenia śledczych. 61-letni gospodarz domu prawdopodobnie – znalezionym tłuczkiem do mięsa – najpierw zamordował swoją żoną i dzieci, po czym podpalił dom i popełnił samobójstwo. – W domu w Zalasewie doszło do zabójstwa. To najprawdopodobniej 61-latek zabił swoją żonę i dwójkę dzieci, a potem odebrał sobie życie. – podkreśla rzecznik prokuratury. Niestety, ciągle nie są znane motywy tej potwornej zbrodni. – Pracujemy nad ich ustaleniem, ale mamy zbyt mało informacji w tym zakresie.  – dodaje Łukasz Wawrzyniak.

W końcu będzie pogrzeb

Najnowsze ustalenia śledczych w sprawie zalasewskiej tragedii nie spowodują jednak zamknięcia sprawy. Do wyjaśnienie pozostało bowiem wiele kwestii. – Nie kończymy tej sprawy, śledztwo cały czas trwa – podkreśla rzecznik poznańskiej prokuratury. Jak się jednocześnie dowiedzieliśmy, w tym tygodniu uruchomiona zostanie procedura wydania zwłok. Po wielu miesiącach od śmierci ma się w końcu odbyć pogrzeb 4-osobowej rodziny z Zalasewa. To jedna z najbardziej wstrząsających tragedii w naszej gminie o podłożu kryminalnym.

źródłopixabay, rts
- Reklama -
- Reklama -